Ostatnie notki
|
sobota, 25 kwietnia 2009
Schody kolonialneWydawałoby się że prosta sprawa - drewniane tralki, drewniane poręcze, proste formy, trochę farby. I dokładnie jak w przypadku białych kafelków... Nic bardziej mylnego.
Gdy mamy już kuchnię vintage, retro łazienkę, piękne drzwi, cudowne okna, zadbaliśmy o stylowe podłogi, pojawia się pytanie - a co ze schodami?
Modele kolonialne - które pięknie komponują się ze stylowym wnętrzem uznawane są dziś za oldschoolowe i niemodne. Łatwiej pójść w pręty, linki, kwasówki, szyby, nawet kute elementy niż zrobić elegencką stolarkę. Nie ma zmówień - nikomu nie chce się tego robić. Nad takim detalem trzeba w końcu chwilę popracować...
Tymczasem właśnie ten typ schodów jest moim zdaniem jednym, który w ogóle pasuje do tego rodzaju wnętrz. I - w przeciwieństwie do wielu wynalazków - nie starzeje się od wielu lat (poniżej schody z roku 1892). Czyż nie są piękne? A tu nieco inne - w mniej klasychnych, ale równie ciekawych zestawieniach.
Jeśli macie dobrych stolarzy, lub znacie godne polecenia firmy, które robią tego rodzaju schody, proszę wpisujcie poniżej.
niedziela, 19 kwietnia 2009
I kto by miał jeszcze po tym siłę na pracę w ogródku...Nie mogłam sobie odmówić, wrzucenia tego zdjęcia. Wiele tłumaczy :-) via: fun marinov
piątek, 17 kwietnia 2009
Ekologiczne kafelki.Samo segregowanie śmieci i wywalenie odzielnie szklanych i plsatikowych butelek jakoś nie pobudza mojej wyobraźni. Kompletnie do mnie nie trafiają pro ekologiczne kmapanie z panienkami odzianymi w foliowe torebki lub puszki. Kasandryczne wizje przepełnionej śmieciami planety - rózwnież nie- może dlatego że pewnie są to wizje z "za x tysięcy lat". Kto by miał do tego cierpliwość. Lekkoduchem będąc Madame de Pompadoure, mawiała ponoć że "po nas choćby potop". No i to może wszystko tłumaczy w sensie myślenia o przyszłości planety. Ale jest coś co mnie przekonuje - i takich przykładów będę szukać. Z ekologicznych odpadów, można naprawdę robić fajne rzeczy. Tu i Teraz.Ekologia jakoś nie kojarzyła mi się dotychczas z kafelkami - może dlatego że czesto przejeżdzałam, przez Tomaszów Mazowiecki, gdzie obok drogi jest Wielka Fabryka Kafelków, z Wielkimi Kominami. Nie potępiam - biznes ma swoje prawa i swoje linie technologiczne... Tym bardziej, poniższy przykład uważam w jakims sensie za spektakularny. Firmą - biznesem - nie agencją ekolgicznej funadacji pro ekologicznej jest Bedrock Industries. Produkują przepiękne rzeczy ze szkła. Wyłącznie szkła z odzysku. Nie używają nawet barwników - poprostu segregują szkło koloram. Przeczytajcie ich "motto - wizję". Niewiarygodny wysiłek i co podkreślam - ludzi od biznesu. Jestem pod wielkim wrażeniem. Poniżej jeden z przykładów, ale na ich stronie jest mnóstwo innych zdjęć - super mozaiki, w różnych kolorach.
I najlepsze jest to że to nie są wydumane nadęte akcje marketingowe tylko ekologia stosowana w praktyce. I'm very, very impressed.
środa, 15 kwietnia 2009
Pogięty Czajniczek. Z kosmosu. Dziś w kuchni filmowej przezentujemy słynny pogięty czajniczek. Wystąpił w filmie "Star Trek The Next Generation" w zaszczytnej roli serwisu do herbaty Kapitana Picarda. Gadżet dla fanów - do kupienia za jedyne 240 USD w Saenger Porcelain
Uważam, że uroczo wylewa się na kubeczki.Mógłby spokojnie zagrać jeszcze w wielu innych filmach.
Występuje również w wersji czarnej. I w innej wersji czarnej... A jak wyjmiemy wszystkie kubki? Być może ma wbudowaną funkcję lewitacji i zobaczymy go w kolejnej produkcji Si Fi...?
No więc idąc dalej tym tropem - proszę o propozycje w jakim filmie mógłby wystąpić tadam... poniższy zestaw:
?
czwartek, 02 kwietnia 2009
Pies na swoim - czyli remedium na kryzys w budownictwie.Temat psich kup panoszy się w mediach. I temat przyjemny nie jest. Posiadanie psa - wiadomo fajna rzecz - ale zabieranie po nim kup to już przesada. Zwłaszcza wielkich kup. Po wielkim psie.No i co tu zrobić? Co ma zrobić biedny właściciel - który kocha swoje zwierze - ale po prostu nie jest w stanie się schylić i pozbierać jego kupy gdyż robi mu się od tego najzwyczajniej w świecie - niedobrze? Cóż. Może z racji na zmieniające się przepisy, trzeba z psem o tym szczerze pogadać? - Pies, wiesz, musisz w końcu wydorośleć. Jesteś już stary i nie możesz ciągle robić kupy na trawnik. Już nie możesz liczyć, że nikt się nie zorientuje. Wiesz, paparazzi, nagonka medialna... A ja - nie będę łaził za toba z siatą i tego zbierał. To nie fair. Czasy się zmieniły. Musisz sam o to zadbać. - Właściciel, ale dorabiasz ideologię do mojego robienia kupy. To niekonstruktywne. Muszę ją gdzieś robić. Przecież nie zrobię Ci przysługi i nie nasram od razu do śmietnika bo mam na to za krótkie nogi. A fruwać nie umiem. - Pies, kupię ci kuwetę... - Skoro wolisz sprzątać kupy od razu w hurtowych ilościach to proszę bardzo... Wstawisz ją do swojej designerskiej łazieneczki? - Nie no... masz rację pies. Ty - a może się wyprowadzisz? - Gdzie? - No do budy. - Jakiej budy, stary? Przecież ja jestem psem domowym. Z miasta. Śpię w łóżku, jem w kuchni, pływam w naszym basenie, jak ty sobie to wyobrażasz? Po tylu latach wyrzucisz mnie z domu? - No... Nie... Zamieszkalibyśmy oddzielnie - ale blisko siebie. Wybraź sobie - miałbyś swój dom, z własną sypialnią, kuchnią, łóżkiem i miejmy nadzieję - własną łązienką. Miałbyś świetne warunki. Klimę. I byłoby z głowy. Ale nadal chodzilibyśmy razem na spacery, ok? - Nie wiem Właściciel, czy to jest dla mnie taki dobry deal. Sam bym musiał po sobie sprzątać, ścielić łóżko...pozmywać... - Wiesz pies. Prawda jest taka, że niby chodzi o kupy, ale tak naprawdę to taka podpucha. Bo trzeba jakoś ożywić gospodarkę bo jest kryzys w budownictwie, wiesz? A mały dom tańszy niż duży, łatwiej o kredyt, mniejsze ryzyko, rozumiesz? - No dobra stary. Tylko żeby potem nie było, że dom niby w prazencie a ja mam za ciebie ten kredyt potem spłacać. - Jasne. Fajnie że się zgodziłeś pies. Jak Pies już się zgodzi - możecie wspólnie przystąpić do planowania - wyboru stylu architektury, kafelków, firanek etc. Jak nie macie czasu - pamiętajcie, że na rynku są też możliwe zakupy wygodnych gotowych domów (jak w Doggy Dream Homes), w naprawę - niewygórowanych cenach. Polecam.
poniedziałek, 30 marca 2009
Jaja w architekturze i designieCóż. Wielkanoc się zbliża. Na sąsiednich blogach dzielne decupażystki zaczęły już ozdabianie i dekorowanie wydmuszek. Na blogach kulinarnych też już robią mazurki, i żurki i ciasta, i baby. Na innych - karty świąteczne z kolorowymi jajkami... Więc żeby nie było, że jaja designu i architektury nie dotyczą, subiektywny przegląd kilku najbardziej jajcarskich konceptów. Dla miłośników jaj. 1. Egg JacobsenaTo krzesło - ikona i chyba najbardziej znane jajo w tej kategorii. Moim zdaniem najbardziej okazale prezentuje się w czerwonym obiciu. Choć wariacji kolorystycznych z roku na rok przybywa.
Made by Fritz Hansen. zdjęcie: www.danish-furniture.com
2. Trzysnastopiętrowe Jajo w Indiach.Cały budynek - jajo. To dopiero coś.
3. Jajeczna kolekcja dla domu - Valentiny Audrito.Dywanki, krzesełka i inne. Znajdziecie tu całą serię mebli i gadżetów domowych inspirowaną jajem.
via Home Y Treats
żródło designboom 4. Wanna w kształcie jaja (VOV)Piękna rzecz. Wspaniała forma.
5. Lampka - Bedside Lamp Smart EggDziałania tego gadżetu nie kumam i trochę nie wyobrażam sobie go na nocnej szafce. Ale, że jest jak najbardziej "w temacie", więc załapał się na listę.
żródło: JOONS 6. I trochę z innej bajki: Alleluja (Haendla)Bo bardzo lubię.7. Coś jeszcze? Jakieś istotne jajo w Architekturze lub designie? Any Ideas? I wszystkim Wesołych Świąt!
niedziela, 29 marca 2009
Pomiędzy restauracją a domową jadłodajnią W naszej tradycji, stół, podczas wszelkiego rodzaju imprez rodzinnych często przypomina wystawę gastronomicznych osiągnięć gospodyni. Często zresztą połączonych z prezentacją aktualnego statusu materialnego. Wszelkiego typu sałatki, wędliny, owoce i ciasta - lądują na stole w takich ilościach - że właściwie nie ma już nawet miejsca na talerze dla gości. Tak jak na obrazie Matisse'a "Dinner Table" - owoce, naleweczki... Idąc dalej w tradycję - więdnące szarlotki między śledziami i butelkami fanty od pierwszej minuty przyjęcia dekorujące stół. Po co? Przy takim nastawieniu każdy stół będzie zawsze za mały. Może warto (niezależnie od kryzysu) trochę to zmienić?
Że "less is more" to już prawda objawiona. Niestety rzadko stosowana na rodzinnych imprezach. Przykład Wielkanocny: gospodyni (moja mama) robi pasztet. Mistrzostwo świata. Spędza nad nim dobrych kilka godzin. Piecze mięsa, mieli, doprawia, piecze w formach. Pasztet jak złoto. I co potem się z nim dzieje? Na wielkanocnym stole serwuje się go przywalonego jakąś różową nijaką wędliną w różnych gatunkach zakupioną w hipermarkecie. Sytuacja totalnie anty - restauracyjna. Gdy ostatnio zamawiałam na przystawkę pasztet w jednej z $$$$ warszawskich restauracji - gdy wjechał na stół (kilka plasterków na wielkim lśniącym talerzu) towarzyszyły mu niemalże fanfary. Był wspaniały. Ale dokładnie tak samo wspaniały jest pasztet mojej mamy. To czego brakowało pasztetowi produkcji mamy? - Odpowiedniej oprawy. Restauracyjne podejście do sprawy? Przystawka. Danie główne. Deser. Tak aby każde danie zyskało odpowienią atencję. Nie jest prawdą, że wrzucenie na stół wszystkiego naraz sprawia że gospodyni dłużej posiedzi z gośćmi. Jest natomiast prawdę - że podanie o połowe mniejszej ilości posiłków na stół znacznie skraca czas jej przebywania w kuchni, przygotowań i zmywania garów po imprezie. Klimat restauracji w mieszkaniuJest kilka trików, które zmieniają klimat jadalni na bardziej "restauracyjny".1) nakrycie stołu. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| |
| Dornbracht Madison Flair | Kludi Adlon |
Rozrzut cen i jakości wykonania również. Każdy jednak może bez problemów znaleźć coś dostosowanego do swoich oczekiwań estetycznych i możliwości finansowych. A ceny już od kilkudziesięciu złotych po kilka tysięcy. Zanim podejmiecie decyzję jednek uważnie wczytajcie się w informacje na temat samego produktu i jego standardu. Najlepiej - jeśli uda wam się obejrzeć wybraną baterię na żywo, dotknąć (inaczej "waży" mosiądz a inaczej plastik), przyjrzeć się szczegółom, ceramicznym (lub plastikowym!) uchwytom, nadrukom na pokrętłach. Bateria ma nie tylko wyglądać - ma wam również dobrze służyć, oby jak najdłużej. Pamiętajcie, że zdjęcia nie oddają jakości - pokazują jedynie ogólny "feeling". I jak wiadomo - nie wszystko złoto co się świeci.
Poniżej znalezione na stronach dystrybutorów i producentów wzory, podlinkowane do ceneo (nie wszystkie typy baterii tam znalazłam) lub bezpośrednio do sklepów - tak, żeby łatwiej było wam się zorientować w przedziałach cenowych.
Baterie z mieszaczemWersja wyjatkowo wygodna w kuchni. Dostępne w różnych wykończeniach - chrom, miedź i mosiądz. Zwróćcie uwagę, na baterięTres Rerto z opuszczaną wylewkę - rozwiązanie może być niezastąpione w przypadku zlewu umiejscowionego pod oknem jeśli kran blokowałby jego otwieranie. | |||
|
|
|
|
Prostopadłe łączenieWylewka i podstawa baterii łączą się pod kątem prostym, przez okragły element. Jak w powyższej kategorii mamy do wyboru różnej kasy baterie z najbardziej klasycznym kształtem samej wylewki - haczykowato wygiętym na końcu.. Tutaj - opcja z oddzielną regulacją ciepłej i zimnej wody (zawory krzyżowe). | |||
|
|
|
| |
|
|
|
|
Zróżnicowane kształty wylewekW tej kategorii mamy nawiązanie do klasycznych kurków, ale już różne wylewki - od łukowatych po prostopadle zakrzywione. W tej kategorii również nietypowa opcja z wyciąganą wylewką.Tego typu baterie dadzą już jednak inny efekt niż te w klasycznych kształtach wylewek umieszczonych powyżej. | |||
|
|
|
|
|
| | |
|
|
|
|
|
|
Podwójne mocowanieOprócz jednootworowych (sztorcowych) baterii zlewozmywakowych można też znaleźć spory z (różnych półek cenowych ) wybór baterii z podwójnym mocowaniem. Wśród tych - rónież piękne klasyczne wzory. Tu kilka przykładów (z różnych biegunów cenowych). | |||
|
|
| |
Szczegółowych informacji na temat produktów szukajcie na stronach producentów i dystrybutorów:
ASTRACAST (CAMARGUE i COLONIAL)
DORNBRACHT (MADISON / MADISON FLAIR)
Mam katar i czuję się fatalnie. Więc jedyne z czym dziś mi się kojarzy design to pudełka na hustki do nosa. Okazuje się, że i tutaj można znaleźć prawdziwe perełki.




A w ogole to zdrowia życzę...
Kontynuujemy wątek poszukiwania klimatów kuchni z filmu Something's Gotta Give ("Lepiej póżno niż później"). Tym razem meble kuchenne.

Najbardziej zbliżony model szafek oferuje Fabryka Wnętrz. Zabudowa kredensowa - potrójne przeszklone witryny wokół okapu, charakterystyczne muszelkowe uchwyty i konstrukacja samych szafek (ramiak, zewnętrzne zawiasy). Do tego ciemne blaty. Meble są wyposażone w elementy ozdobne - takie jak listwy górne, czy ozdobne wsporniki pod witrynami. Klasyka z najwyższej półki - niestety nie jest tania.

Piękna zabudowa kuchenna serii New Vintage z Fabryki Wnętrz
Podobny styl - ale bez ramiaczka - znajdziecie w firmie HTH (Shaker White) .

Podobne w stylu białe szafki znajdziecie pewnie jeszcze w wielu innych miejscach (możecie zgłaszać najlepsze kandydatury będziemy wrzucać). Generalnie chodzi o zasadę: biały kolor, front z ramką (tutaj przykłady frontów z IKEA)


Gdy wybierzecie już fronty - skupcie się na doborze uchwytów. Na ogół nie musicie brać tych, które są oferowane przez producenta szafek / stolarza - możecie wybrać przecież inne - nawet samodzielnie je kupić i dogadać się ze sprzedawcą mebli, żeby pomógł wam je zainstalować.


Te są najbardziej zbliżone do filmowych i można je kupić w Polsce. Uwaga: uchwyty powinny być ciemne (antique bronze), inaczej nie osiągniecie odpowiedniego efektu. Jasne będą mdłe i niewidoczne.
Inne tytu muszelek - również dostępne (również w innych kolorach) - ale nie będą już tak dobrze wyglądać jak te powyżej.
Uchwyty w kształcie muszelek - ARTE
Uchwyty tego typu widziałam też w sklepach Leroy Merlin.
Przed montażem zastanówcie sie też GDZIE powinny uchwyty się znaleźć aby całość zachowywała klimat. W filmie - były na środku szuflad (nie tak jak standardowo: na ramie). Są też montowane centralnie (na krótkich szufladach) lub po dwie sztuki - na szufladach długich. Jeśli macie drzwiczki - nie kombinujcie z uchwytem muszelką przyczepionym w rogu - wtedy zastosujcie pasującą do uchwytów gałkę. Gałki też będą wam potrzebne przy górnych szafkach. Najlepiej kupić je z tej samej serii co uchwyty do szuflad - jeśli się nie uda, coś dopasujecie, wybór na szczęście całkiem spory.Do tego cieme blaty. W Kuchni z filmu kamień, który widzimy na blatach roboczych to lekko wpadający w zieleń Soapstone - w Polsce chyba niedostępny (jak ktoś wie że jest - proszę o namiar) . Zamiast tego - można stosować czarny granit, najlepiej płomieniowany (zmatowiony).Ale polerteż będzie niezły.

soapstone (mydlak)
Pamiętajcie też, że nie każdy układ szafek zagwarantuje wam odpowiedni efekt - tutaj mamy duże przeszkolone witryny, potrójne, wiszące obok siebie. Zwróćcie też uwagę na typ przeszklenia - szyby są przezroczyste (żaden mat) i podzielone wzdłuż długości paseczkami białych półek.
Oczywiście między szafkami - białe kafelki.
Zajrzyjcie tez do głównego wątku Kuchni Filmowej - tam znajdziecie jeszcze inne propozycje.